W kwestii lewicy i prawicy

Sierpień 8, 2013 w Jany, Stare LaBestie by Jany

Narobiło się ostatnio wiele nieporozumień i pojęcia nie służą już często opisowi rzeczywistości, lecz nazywaniu pewnych faktów przypisanym im imieniem, choćby dawno już nieaktualnym.
Nazwijmy więc rzeczy po imieniu… Ponoć w języku chińskim nie ma takich stałych nazw jak u nas, opisuje on dynamicznie zmieniającą się rzeczywistość, a nie pewne idealne stany, np. nikt na przyjęciu nie powie – jestem LEKARZEM, skoro akurat nikogo nie leczy, a bawi się, więc jest ZABAWOWICZEM (ba, ktoś kto czyta książkę nie ,,jest czytaczem książki”, on ,,książkuje”). Tymczasem w Europie pojęcia na stałe przypisuje się do pewnych zjawisk i używa nawet wówczas, gdy już straciły aktualność (np. pojęcie awangardy związano z dawno minionym kierunkiem w sztuce, po którym było już parę bardziej… awangardowych; ostatnio z kolei pewna osoba upierała się, że graffiti to nie ­ stare jak świat – malowanie po ścianach, lecz pewna ideologia pewnej subkultury importowanej do nas jakiś czas temu z USA).
Tak samo stało się z pojęciami prawicy i lewicy; kiedyś oznaczały one członków francuskiego zgromadzenia narodowego, zależnie od tego, po której stronie sali siedzieli. Ci z lewej występowali w obronie ludu, ci z prawej w obronie elit, zwykło się więc potem fanów burżuazji zwać prawicą, a socjałów — lewicą. Lecz oto minęło nieco czasu, historia wykonała parę wolt i dziś w Polsce ,,lewica” to ci, co bronią czerwonej burżuazji, uwłaszczonej nomenklatury partyjnej, ludzi władzy, a ,,prawica” głosi się obrońcą narodu, robotników Stoczni Gdańskiej i serwuje programy interwencjonizmu, dzięki którym w oczach ortodoksów z UPR — Akcja Wyborcza „S” jest bardziej ,,socjalistyczna” niż Sojusz Lewicy Demokratycznej (broniący ,,wolnego rynku”, czyli sojuszu kapitału i rządu).
By to odkręcić proponuję jasną definicję (umożliwiającą korekty: komuniści po zdobyciu władzy przestali być tym, czym byli wcześniej; dzisiejszy prawicowiec jutro może być lewakiem, nie ma raz na wieki danego imienia!). Otóż LEWICA to ludzie, którzy proponują by władza kontrolowała kwestie społeczno-ekonomiczne a odpuściła sobie wartości (bóg, honor, ojczyzna),natomiast PRAWICA gotowa jest kupić wolny rynek, natomiast w kwestii wartości pozostaje zasadnicza, nie ma zmiłuj… Jeśli ktoś jest za kontrolą państwa tak w kwestiach socjalnych, jak i w sferze wartości – jest TOTALITARYSTĄ, jeśli jest przeciwko kontroli w obu tych sprawach – jest ANARCHISTĄ. Wszelkie inne sytuacje są pośrednie między tymi wyżej wymienionymi (np. liberalizm XIX-wieczny miał bardziej umiarkowany stosunek do wartości niż XX-wieczny konserwatyzm) i sytuują się w pobliżu CENTRUM. Sytuacja może się zmieniać, dawni antykomuniści z KPN i ROP mają dziś socjalne odchyły godne idei swych przeciwników, a że nie rezygnują z narzucania WC (wartości chrześcijańskich) przy pomocy prawa – są dla mnie totalitarystami, podczas gdy SLD będąc za (mniejszą niż za komuny, ale jednak) ingerencją w gospodarkę i względną neutralnością państwa w sferze wartości słusznie zasługuje na miano socjaldemokracji (na Zachodzie wszystkie główne partie polityczne mieszczą się w pobliżu owego centrum – umiarkowanej ingerencji połączonej z umiarkowaną swobodą – i tylko większy akcent w którąś ze stron czyni je socjaldemokracjami czy liberałami…).
Na zakończenie słowo o obsesji UPR-owskiej, czyli chęci przypisania Hitlera ,,lewicy” (bo niby narodowy s o c j a l i s t a). Dla mnie faszyzm to forma totalitaryzmu, czyli władzy całościowej, lewicowo – prawicowej: ze względu na socjalizm Hitler itp. był ,,lewicowcem”, lecz że był to socjalizm n a r o d o w y – i ,,prawicowcem”. Podział na 4 a nie 2 skrajności (totalitaryzm – prawica i lewica – anarchizm) wydaje mi się bardziej trafny, zaś inne używanie wyżej wymienionych pojęć uważam za chęć zdyskontowania związanych z nimi emocji politycznych a nie adekwatny opis faktów.

A(daś)MEN

PS. AW$LD !