Falujmy! Kurwaaaaa!!! Falujmy!

9 sierpnia, 2013 w Gutin, Stare LaBestie by admin

Ostatnio siedząc w górach załapałem, że bardzo warto jest być samolubem. Tak się nie mówi. Tak mówić nie wypada, ale to prawda. W górach Moralność, Braterstwo, Altruizm się szybko wycierają, jeśli w ogóle może się wytrzeć coś, co nie istnieje. Widziałaś takie coś: Góry w chmurach, chmury w górach, chmury nad górami, góry nad chmurami? – wszystko względne – metafizyka meteorologiczna… jak widziałaś, to wiesz o co chodzi. W górach jest się zawsze na właściwym miejscu – na miejscu bez wcześniejszej rezerwacji, bez odwrotu i bez znieczulenia. Na góry nie ma 50% ulgi, w ogóle nie ma biletu, (chyba, że jacyś kretyni ustanowią park narodowy, ale to dekadencja i schyłek, a ja zupełnie nie o tym chciałem) cała ta kanapiana cywilizacja, którą zawsze mamy w odwodzie, choć raz nie istnieje! Hurra!
Ale, ale! – wcale nie chodzi mi o to, że niebezpiecznie, można zabłądzić, czy coś tam… To tematy z tablic ostrzegawczych na szlakach. (A tam, gdzie są tablice ostrzegawcze, szlaki, może nie być już gór). Mi chodzi o to, że w górach właściwie to nic się nie dzieje. Jest pusto. Jest w miarę cicho. Nie ma sensu patrzenie na taki mechaniczny zegarek. Dookoła, gdzie by nie spojrzeć, widać wielki zegar. Słyszałem, że niektórzy jadą w góry, żeby odpocząć od zegarków odmierzających „cywilizowane” życie. No ale w górach jest tysiąckrotnie gorzej!
Wielki zegar odmierzający „dzikie” życie czai się dookoła. Nie można wtapiać kolejnych godzin przed telewizorem, nie można krokiem rozlazłej lampucery po wszystkim ruszyć na podbój lodówki, wjebać piccę i śpimy. Najlepiej na podłodze w kuchni, bo po co dalej się toczyć? W górach co spojrzenie, to wiesz, że pora jest taka, a nie inna, że teraz zrób to, a później tamto. Można nie robić, ale w ostatecznym (i prawie natychmiastowym) rozliczeniu dostaje się kwit za to, co się zrobiło, lub za to, że się zaniechało. Jedna doba bez jedzenia zmienia stan świadomości lepiej niż wszystkie młodzieżowe związki chemiczne razem wzięte. Nie palisz ogniska, nie gotujesz – to nie jesz. Nikt nie płacze. Nikt się nie nabija. W ogóle nie ma kwestii. Tylko pusty żołądek. Dobra, bracia turyści poratują… Pytanie tylko, jak długo? Jak sami pogłodują, to się skończy miłosierdzie (zaczną cenić jedzenie). Jak pogłodują razem to się skończy egoizm (nie będzie wałówy, o którą będzie się można pobić, to nie będzie o co być egoistą, he, he). Zacznie się za to normalne, zwyczajne bycie w rzeczywistości. Zacznie się wspólne kombinowanie, jak by tu pożyć. A jak nie wspólne, jak razem nie po drodze, to prawie tak samo. Tylko wielki zegar głośniej tyka samotnemu wędrowcowi w górach.

„Przywołuję przed siebie cały wielki strach
aby pozbawić go mocy niepokojenia mnie”

Udało mi się przywołać. Słyszałem, że niektórzy na kwachu przywołują. Mi się świetnie przywołał w górach. Ja sobie go oglądałem i zapamiętywałem w mnóstwie odmian. Pozbawić mocy niepokojenia nie udało mi się. W ogóle nie doszedłem do tego poziomu. W ogóle nie szedłem w tym kierunku, bo to kierunek rozważań teoretycznych. Ja szedłem w kierunku na Osmołodę. To był północny wschód. Tam był sklep i autobus powrotny. Nie, wcale mnie nie przygięło. Jak ktoś przeczyta, to pomyśli, że śmierć głodowa zaglądała mi do oczu, itp. Nic z tych rzeczy. Po prostu byłem ogólnie zjebany. Głodny między innymi też, ale tak raczej żeby się nawpierdalać i siąść, i nic nie robić. Jeszcze parę innych spraw, typu nogi opuchnięte w mokrych butach, brak sprzętu na kosówkę. Warto być samolubem w takich sytuacjach i wynurzyć się jak najszybciej, błyskawicznie na powierzchnię, wdychać powietrze dawniej nie zauważane, a teraz tak cudowne. Zresztą, po co ja to piszę? Jak wiesz, to wiesz, i zapierdalasz do tej wsi jak na skrzydłach, i żyyyyjesz! Po pewnym czasie sprawy się odwracają, i znowu ma się ochotę zanurkować w góry, wstrzymywać oddech przez długie godziny, zaczynać oddychać wewnętrznie. Przywykać nawet do oddychania wewnętrznego – do czasu…
Więc falujmy! Przechodźmy na stronę drugą. Przechodźmy przez lustra. Może lepsze to niż przechodzenie przez ściany (rewolucja) – bo przy tym, to naskórek można sobie obetrzeć!

Roger

Acha, jeszcze pytanie, gdzie znaleźć takie góry ? Jak dla mnie, to Gorgany (Karpaty Wschodnie na Ukrainie) były objawieniem. Słyszałem, że w Rumunii też jest głęboko…